Zakładki:
Na mieście
RSS
niedziela, 10 lutego 2008
Przerwa na rewolucję
Początki trudne i oporne są zawsze, także w przypadku tego bloga. Jak sobie z tym radzić? Oto rady mistrza:

  • First off, stencil anything. If you wait for the perfect idea you will be waiting for ever. Cleverness is never as entertaining as blatant stupidity, failure and public humiliation
  • Obtain a fucking sharp knife. Blunt knives result in fluffy pictures and make the whole process long and boring. Snap off blades of British steel are best.
  • Draw your artwork on paper, glue onto some card then cut straight through the both. Acetate is apparently quite good but any sort of free cardboard is okay. Stiff 1mm to 1.5mm board is ideal.
  • Get a small roll of gaffa tape, pre-tear small strips and stick them on your shirt inside your coat.
  • Find a suitable piece of card to act as a folder. For instance when using red paint cut the stencil into the bottom of a pizza box so when you get paint all over your fingers its not so suspicious.
  • Leave the house before you find something worth staying in for.
  • Spray the paint sparingly onto the stencil from a distance of 8 inches.
  • If you're in a place with lots of security cameras wear a hood, move around the city quickly and act like a sad old drunk if you attract attention.
  • Be aware that going on a major mission totally drunk out of your head will result in some truly spectacular artwork and at least one night in the cells.
  • When explaining yourself to the Police its worth being as reasonable as possible. Graffiti writers are not real villains. I am always reminded of this by real villains who consider the idea of breaking in someplace, not stealing anything and then leaving behind a painting of your name in four foot high letters the most retarded thing they ever heard of.
  • Remember crime against property is not real crime. People look at an oil painting and admire the use of brushstrokes to convey meaning. People look at a graffiti painting and admire the use of a drainpipe to gain access.
  • The time of getting fame for your name on its own is over. Artwork that is only about wanting to be famous will never make you famous. Any fame is a bi-product of making something that means something. You don't go to a restaurant and order a meal because you want to have a shit.

02:15, annelise
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 grudnia 2007
Płock
Mam słabość do Twożywa, do czego już zdążyłam się przyznać, tak więc wypadałoby pokazać dalsze dzieła tych dwóch panów. Tym razem z Płocka, gdzie, jak też zdążyłam już zapowiedzieć, ich twórczość, mi bardziej znana jednak ze zdjęć, jest do podziwiania na ścianach. Najbardziej imponujący jest namalowany billboard tej oto treści:
Zdjęcie ze strony www.plock24.pl, bo mi moje telefon zjadł.

No ale tradycyjne szablony też są, i to również już znane - m.in. z cyklu "Herostratres" (wczesne opowiadanie Sartre'a, na podstawie którego powstało 27 plakatów), a przynajmniej się z nim kojarzące:


A to praca nietypowa dla twórczości ulicznej - choć Twożywo rzeczywiście czasem w akcje społeczne się angażuje:


No, ale dla mnie creme de la creme to owe słynne zabawy słowem i obrazem, tu próbka:





Czytałam gdzieś, że po Warszawie już chłopaki z Twożywa nie chodzą, bo boją się policji. Ech, szkoda...

I jeszcze kolejny przykład twórczości, którą trudno zdefiniować: w czerwcu ubiegłego roku fotograf Tomek Sikora zrobił w praskiej Galerii Melon wystawę pt. "Mury mówią", na której prezentował zrobione przez siebie zdjęcia najciekawszych szablonów świata. Nie mogłam się powstrzymać, by nie zrobić paru pracom zdjęć, natomiast tu zamieszczam tylko jedno, estetyką bardzo pasujące do Twożywa. Kto wie, może to oni...? Oto zdjęcie zdjęcia szablonu:

10:02, annelise
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 grudnia 2007
Uzupełnienie
Na chwilę jeszcze powracam do psa, od którego wszystko się zaczęło. Przez te wszystkie lata trochę chyba zmarniał, tak więc wzruszyłam się niemal, gdy natrafiłam w sieci na taki obrazek:

Ze strony semireducti.blogspot.com .

Też mi żal, że czeka tak i czeka, ogon mu zbladł i nic! Przynajmniej ktoś o niego zadbał... wirtualnie. (Zapraszam na pl. Zbawiciela, by przekonać się, że pies nadal nienakarmiony)

Swoją drogą, ciekawe jak określić taką działalność artystyczną - wirtualne graffiti? Hmm...
23:13, annelise
Link Komentarze (4) »
środa, 05 grudnia 2007
Zaczęło się na pl. Zbawiciela
Jakieś trzy lata temu przed drzwiami bodajże biura informacji turystycznej miasta Ryga przy pl. Zbawiciela pojawił się pies:

Pies zdążył się jeszcze pojawić na Mokotowskiej i przy Filtrowej, a pierwszy egzemplarz w międzyczasie zdążył stracić ogonek, niemniej to właśnie za jego sprawą zwróciłam uwagę, co się dzieje na kolumnach przy placu. A jest co oglądać, bo tutejsze szablony są najbardziej dopracowane (no, chyba że zdążył je nadgryźć ząb czasu). Dlatego też autorstwo przypisuję grupie Twożywo, choć nie łączą się one specjalnie ze sobą ani nie nawołują do niczego - no, może tylko ten z kadru "Nienawiści" (Vincent Cassel) i ten o Bolsce zdają się wykraczać poza czystą estetykę. Choć być może pozostałych nie udało mi się po prostu rozszyfrować...







Ostatnie zdjęcie przesłane przez  madamemorbide.
22:34, annelise
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 grudnia 2007
Wstęp
Zdjęcia szablonom miejskim robię od dawna, ale dopiero ostatnio, gdy mój telefon padł ofiarą wirusa komórkowego i sporą ich część straciłam, pomyślałam, że warto by je gdzieś umieścić na trwale. A że padł mi ostatnio również dysk twardy na komputerze, postawiłam na bloga.

Osobiście zawsze zwracam uwagę na stopień 'zaszablonowania' miasta i bywam bardzo przyjemnie zaskakiwana - taki np. Płock, matecznik Twożywa, to prawdziwa kopalnia. Pokażę w najbliższym czasie :)

Wszystkie zdjęcia oprócz tych zamieszczonych tutaj zostały zrobione moim telefonem, skromnym SE K700i. (Może i dobrze się składa, bo limit tego bloga to tylko 30MB)

Ale na dobry początek: prawdziwe obrazy. Czyli Paweł Susid. Zdjęcia ze strony artysty oraz magazynu sztuki stukpuk.










01:50, annelise
Link Dodaj komentarz »